piątek, 19 lipca 2013

Louis 1

Rano obudził mnie sygnał mojego telefonu, leniwie  otworzyłam oczy wsunęłam rękę  pod poduszkę  i spojrzałam na wyświetlacz. Wyskoczyłam z łóżka jak oparzona i ruszyłam do łazienki. Umyłam moje śnieżnobiałe zęby przemyłam twarz. Ruszyłam do garderoby skąd wybrałam zwykłe czarne spodenki, niebieską bluzkę  z napisem I’m  sexy i czarne converse zbiegłam na dół nie żegnając się z rodzicami , którzy i tak  mają mnie w dupie wybiegłam aby nie spóźnić się do szkoły. Spojrzałam na telefon widząc, która  godzina stwierdziłam , że odpuszczę sobie  dzisiaj szkołę więc udałam się do mojej ulubionej bardzo drogiej kawiarni. Miałam do niej zaledwie 10 minut drogi więc szybko byłam już na miejscu. Usiadłam i zamówiłam kawe latte oraz sałatkę. Czekając na zamówienie zadzwoniłam do swojej przyjaciółki
-Cześć [ITP] dzisiaj nie będzie mnie na zajęciach powiedz , że jestem chora czy coś a zresztą mam to gdzieś.
-Ok. powiem. [TI] nie mów tak  moim zdaniem jak zwykle przesadzasz masz wszystko pieniądze samochód  wille czego ty jeszcze chcesz ?
-Miłości od rodziców. Czy proszę o tak wiele ? A zresztą nie mam ochoty z nikim gadać pa
-Pa
Po rozmowie kelner przyniósł mi moje zamówienie podziękowałam i zabrałam się za jedzenie sałatki. Nagle usłyszałam jak jacyś ludzie wbiegają  do kawiarni w maskach i krzyczą coś niezrozumiałego. Sparaliżowało mnie nie mogłam się ruszyć z resztą nie tylko ja wszyscy w pomieszczeniu stali jak słup i nie wiedzieli co robić. W pewnym  momencie wszyscy ja na komendę  zaczeli krzyczeć i biegnąc w stronę drzwi wyjściowych tylko ja stałam i nie wiedziałam co się dzieje z jednej strony jak by mnie zabili  moje problemy by znikły bo tak naprawdę  sama nie umiem odebrać sobie życia ale z drugiej strony mam kochających przyjaciół rodziców nie no co ja gadam nie mam nikogo ale postanowiłam się schować. Wbiegłam a raczej przeczołgałam się za ladę  a potem na zaplecze schowałam się w ciemnym kącie ukucłam i czekałam co się wydarzy. Siedziałam już chyba z 20 minut a wszystko tak jakby ucichło. Nagle drzwi się otworzyły a do środka wszedł jakiś mężczyzna w masce miał czarny przylegający t-shirt więc można było zauważyć jak z każdym krokiem napinają mu się mięśnie. Chyba mnie zauważył no to już po mnie pomyślałam. Gdy już był tak blisko ukucnął bardzo blisko mnie za blisko zdjął maskę i zauważyłam przystojnego bruneta  o niebieskich oczach nachylił się i wyszeptał mi do ucha
-Wstań!
Szybko wstałam i drżący głosem powiedziałam
-Kim ty jesteś zostaw mnie w spokoju
-Jestem Louis i jak nie będziesz mnie słuchać to cię zabije albo zawołam kolegów i wtedy się pobawimy.
-Zrobię  co chcesz.
Louis  zamyślił się spojrzał na mnie
-Jak masz na  imię
-[TI]
-Acha a ile masz lat
-19
-Jesteś niewiele młodsza niż ja i jesteś ładna
-Słucham ?
Na moje policzki wkradł się rumieniec a serce mimowolnie przyśpieszyło. Jezu znam kolesia 20 minut  chcę mnie zabić a ja się w nim zakochał nie stop .
-Pojedziesz ze mną
-Ale gdzie ?
-Ej skarbie ja jestem tu od zadawania pytań zrozumiano?
Przytaknęłam głowa na tak i ruszałam za Louisem. Nawet nie myślałam o ucieczce bo by mnie złapał i zabił. Otworzył mi drzwi wsiadłam obkrążył  samochód i wsiadł.
-Nie uciekałaś super czyli nie będzie z tobą takich problemów. Uśmiechnął się do mnie zniewalająca a ja to odwzajemniałam. Cały czas jechaliśmy w ciszy aż w końcu dojechaliśmy do jakiegoś domku w lesie w mojej głowie roiło się  tyle scenariuszy od najgorszego do najlepszego. Wysiadłam i szłam cały czas za nim to dziwne ale czułam się  przy nim bezpiecznie. Weszłam za nim do domku, który o dziwo był ustrojony przytulnie. Odważyłam się zapytać.
-Po co mnie tu przywiozłeś ?
-Bo cię lubię
-Ale ty mnie nie znasz.
-Mylisz się  znam cię, obserwuje cię od dobrego miesiąca i widząc jakie masz życie stwierdziłem, że jest do dupy więc postanowiłem ci pomóc.
-Mi ale dlaczego ?
-Zaintrygowałaś mnie. Masz taki blask  w oku  masz zniewalający uśmiech figurę. Coś mnie do ciebie ciągnęło i postanowiłem ci  pomóc. To śmieszne  ale ja się chyba zakochałem i to z tobą chce mieć dzieci budzić się przy tobie ale jest jeden  warunek.
-Jaki ?
-Musisz wejść w to co ja
-Czyli w co ?
-Będziesz kradła  tak jak ja i żyła jak w bajce
-Lou   niewiem co powiedzieć ja też się w tobie zakochałam i dla ciebie mogę w to wejść.
Louis spojrzał na mnie podszedł i złączył nasze usta w gorącym pocałunku. I wyszeptał te dwa magiczne słowa
-Kocham cię
***


 Na początek Lou czekam na opinie :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz